Nowe przepisy mają wzmocnić ochronę stażystów, ale wbrew zamierzeniom ustawodawcy mogą ograniczyć dostęp do staży. Obowiązkowa umowa o pracę oznacza wyższe koszty i mniej elastyczności, co budzi obawy pracodawców.
Jeszcze dalej idzie w swojej ocenie radca prawny Kinga Polewka-Włoch, partner w kancelarii Chruściel Szybak Polewka. Jej zdaniem nowy projekt przykłada jedno rozwiązanie do fundamentalnie różnych sytuacji. – Tymczasem staż stażowi nierówny – innej ochrony potrzebuje stażysta wykonujący standardowe zadania produkcyjne, a innej ktoś, kto przychodzi się nauczyć zawodu i zdobyć doświadczenie – podkreśla. Jak dodaje, projekt nie dostrzega tej różnicy i w praktyce narzuca obu przypadkom quasi-stosunek pracy.
– Wpisuje się to w szerszy trend etatyzacji, związany m.in. z rozszerzaniem uprawnień reklasyfikacyjnych Państwowej Inspekcji Pracy – zauważa. Zdaniem ekspertki efekt nowych regulacji może być odwrotny od zamierzonego. – Zamiast lepiej chronić stażystów, ustawa może ograniczyć dostęp do staży, szczególnie tych o charakterze edukacyjnym, które dziś stanowią realną ścieżkę wejścia na rynek pracy – podsumowuje.
Więcej wypowiedzi:



